ON zerka na nią, ONA na niego, spoglądają na siebie ukradkiem a może nie, a może tu przypadku nie ma, tylko zamierzone, celowe działanie? Jest jeszcze ta TRZECIA, która obserwuje ich krzyżujące się spojrzenia. Nieustannie łypie na nich czujnym okiem. Ta TRZECIA to ta, która jego spojrzenia ma na co dzień i bacznie pilnuje, żeby tak pozostało. ON dostaje od TRZECIEJ porządną burę. TRZECIA ma do tego jakby prawo, które nabyła przez zasiedzenie. Są przecież razem już 3 lata. ON o tym wie i nie ma pretensji, potulnie podwija ogon, już nie zerka. Ta TRZECIA ma tak przynajmniej myśleć.

Zazdrość to intrygujące zjawisko, podobnie jak zakochanie miesza w głowie z tą tylko różnicą, że zazdrość jest ciekawsza, zabawniejsza i wielowymiarowa.

 

Zazdrość własnościowa


Co? On się śmieje z jej żartów? Bezczelny. Powinien śmiać się tylko z moich, tym bardziej, że ona w ogóle nie jest śmieszna.

 

Zazdrość narcystyczna


Jak ona śmie myśleć, że może mi go odbić, ze mną nie da się konkurować. Niech ona spojrzy najpierw na mnie potem na siebie, no wiadomo, że jestem lepsza, ze mną nie może się równać – naiwna.

 

Zazdrość naiwniacka


Po co on na te imprezy chodzi, co tam niby ciekawego, powinien ze mną w domu siedzieć a nie z kumplami się włóczyć, nie rozumiem tego.

 

Zazdrość na opak


On w ogóle nie jest o mnie zazdrosny, co jest ze mną nie tak? W ogóle mu na mnie nie zależy. On mnie chyba nie kocha.

 

Zazdrość reputacyjna


Jak on mógł z nią tak długo tańczyć, jak ja teraz wyglądam, co inni sobie o mnie pomyślą, takie upokorzenie.

 

Zazdrość nieuzasadniona


Dał jej chusteczkę do nosa? Co on tak się o nią troszczy? Coś do niej czuje? Na pewno, inaczej miałby w nosie jej zasmarkany nos.

 

Zazdrość uzasadniona


Dlaczego trzyma głowę między udami tej ładnej  pani? Czyżby szkło kontaktowe wypadło mu akurat na jej łono?

 

Zabawne w zazdrości jest to, że można ją odczuwać nawet w stosunku do kogoś, kogo nie darzymy uczuciem. Zadrość może występować bez miłośc,  ale czy miłość bez zazdrości? Nawet nic nie znaczący absztyfikant, który nagle wycofał się z dalszych zalotów, może sprawić, że nasza reputacja zostanie nadszarpnięta, albo poczucie wartości będzie zachwiane. Tym bardziej boli, im bardziej owy Pan nie jest wart naszej uwagi, i im bardziej nam na nim nie zależy. Zawsze lekkie ukłucie odrzucenia jednak pozostaje. Ale czy powinno? Czy to wina byłego adoratora, czy może nas samych? Bo kto odpowiada za nasze emocje?

Doświadczyłam wszystkich rodzajów zazdrości i okazuje się, że ta uzsadniona jest najłatwiejsza do przejścia, bo logiczna i racjonalna. Wszystkie pozostałe są niedorzeczne przez fakt, że możemy mieć na nie wpływ. Ta świadomość sprawstwa, powoduje, że jakoś najtrudniej nad nimi zapanować. Na spałaszowanie czekolady też mamy wpływ, ale kiedy już przed nami leży, kiedy czujemy jej zapach w całym pokoju, to jakoś trudnej żyć w spokoju.

Nie mam niestety recepty na pozbycie się zazdrości. Mam jednak małą szpileczkę do wpicia. Następnym razem, gdy Twój partner lub partnerka będzie okazywać zazdrość, pamiętaj, że to wcale nie musi oznaczać miłości do Ciebie.

 

Comments

Leave a Comment