Wybredni towarzysko

Jedni znają ich jako osoby nieśmiałe, ponure, sztywne, ździebko odpychajace, od których łatwiej kupić kilo ziemniorów niż jakiekolwiek słowo. Inni z kolei uważają za prawdziwe, brylujące na salonach dusze towarzystwa. I dodam, że alkohol nie ma wpływu na ich wodzirejsko-animacyjne zdolności.

Jak to możliwe, ta sama osoba w dwóch postaciach.? Sam Bóg w dwóch osobach? Wieloraka osobowość? A może przypadek psychozy maniakalnej z okresami wyżu i niżu?
Otóż jest to zwyczajnie osoba wybredna towarzysko (socially selective), która w określony sposób dobiera sobie znajomych i w zależności od kręgu w jakim się znajduje, jej zachowanie ulega zmianie.

Ano od tego czy w danym towarzystwie czuję się swobodnie. Jeśli wie, że jest całkowicie akceptowana ze wszystkimi swoimi wariacjami, bez oceniania i wytykania mankamentów, będzie wówczas prawdziwą sobą. Sprzyjające towarzystwo działa na nią jak sok z gumijagód na Gumisie – daje kopa. Nie każdy jednak dostąpi zaszczytu oglądania kopniętej wybredniachy w swoim żywiole. Nie dlatego, że mało kto jest godzien takiej osóbce nawet trzewiczki sznurować, ale dlatego, że wybredni nie potrafią pokazać prawdziwej twarzy przed obcymi. Co za tym idzie, na dzień dobry są bardzo zdystansowani, powściągliwi i pełni rezerwy. Obserwują komu mogą zaufać i kto ewentualnie nadaje na podobnych rejestrach. Przez to mogą być odbierane jako persony niedostępne, humorzaste a nawet traktujące innych z góry, co oczywiście mija się z prawdą i jest dla nich bardzo krzywdzące.

Człowiek wybredny ludziowo nie lubi płytkich, powierzchownych relacji i rozmów o niczym. Na facebooku nie ma wielu znajomych a spośród tych niewielu, regularny kontakt utrzymuje tylko z kilkoma. Potrafi prowadzić krótkie, ogólne kulturalne rozmowy, ale nie dają mu one satysfakcji. Stawia na długoterminowe, trwałe zażyłości, dlatego wchodzi w głębsze, bardziej sensowne relacje, które wnoszą jakąś wartość do jego życia. I ta właśnie wartość, jest jego korzyścią, więc można powiedzieć, że tutaj rzeczywiście wychodzi na wierzch jego wyrachowanie. Nie robi jednak tego z premedytacją, ma świadomość, że segregowanie ludzi nie jest do końca w porządku i niesie za sobą niekorzystne konsekwencje (przez swoją wybredność może w końcu nie mieć żadnych znajomych), ale nie potrafi inaczej.

Bez ludzi schnie szybciej niż grunt na ścianie, więc potrzebuje towarzystwa tak samo jak stół krzesła. Ludzi jednak, musi sobie dawkować. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli kogoś bardzo lubi, nie jest w stanie z tą osobą przebywać nieustannie. Musi od spotkań robić przerwy. Bywają, więc dni a nawet tygodnie, kiedy wybredny ma ochotę przebywać sam ze sobą. Jeśli planuje wypad na piwo z kolegami z pracy, nie bawi tam długo. Nie ma żadnych skrupułów, żeby wyjść z imprezy, kiedy czuje się niekomfortowo, albo uzna, że tylko traci czas. Dba w ten sposób o swoje dobro, ponieważ zbyt długie przebywanie w gronie ludzi, dla samego tylko przebywania i gadania o niczym, wysysa z niego całą energię i na dłuższą metę bywa irytujące.

Zaletą jednak ludziowo wybrednego jest to, że do kręgu znajomych dobiera takie osobistości, które jego izolację i opieszałość w odpisywaniu na wiadomości doskonale rozumieją, bo go znają, akceptują i wybaczają wszystko.

Przez wielu, wybredny ludziowo tak właśnie będzie postrzegany – jako jedna wielka sprzeczność, nie do rozgryzienia. Bo jak przeciętny zjadacz chleba, ma do takiej persony się ustosunkować? Uwielbia rozmawiać, ale kurtuazyjne small talk go nie interesuje, lubi spotykać się z ludźmi, ale często wycofuje się do swojej jaskini odosobnienia, jest otwarty i chętnie opowiada o sobie, ale też milczy jak nieśmiała panienka. O co tu chodzi? Która jego strona jest prawdziwa?

I jedna i druga stanowią jedność, przy czym ta bardziej ekstrawertyczna jest zarezerwowana dla niewielkiej rzeszy ludzi. Można więc rzec, że wybredny towarzyszko tworzy pewnego rodzaju vipowskie bractwo, zamkniętą grupę do której przynależność jest określona w sposób tylko jemu znany. Brzmi dość protekcjonalnie – wiem. ale wybredny towarzysko, mimo ździebko wyrachowanego sposobu doboru znajomych, wcale wyniosły nie jest. Jeśli już dopuści Cię do siebie na dłużej to znaczy, że wzbudzasz w nim zaufanie i czuje się przy Tobie swobodnie.

Zrobić można właściwie niewiele, bo jeśli wybredniacha nie będzie miała ochoty się z Tobą spotkać bądź napisać, to tego nie zrobi. Żadna siła jej nie zmusi. Naciskanie by została dłużej na imprezie czy wyszła gdziekolwiek, przyniesie odwrotny skutek. Wyciąganie jej z jaskini odosobnienia też nie ma wielkiego sensu, bo wybredniacha wie, że akurat teraz samotności potrzebuje. Jeśli będzie potrzebować towarzystwa to go poszuka. Warto też nie brać niczego osobiście. Jeśli wychodzi z Twoich urodzin po dwóch godzinach – nie obrażaj się. Nie oznacza to, że ma Cię w głębokim poważaniu. Wybredniacha przyszła, zatem chciała a skoro wyszła znaczy, że taką miała potrzebę. Dwie godziny były absolutnym maksimum na które mogła się zdobyć. Podobnie z odpisywanie na wiadomości. Nie zawsze robi to od razu, a jeśli nie ma ochoty lub nie widzi sensu, może nie odpisać wcale.

 

Można mieć do wybrednego ludziowo pretensje, można czuć się odrzuconym, można robić wymówki, ale to wszystko nie zmieni jego natury. Nie bój się jednak, że na kogoś takiego trafisz i będziesz musieć znosić te wszystkie uniki. Swój do swego ciądnie a wybredny do wybrednego tym bardziej. Bedący socially selective trafiają często na podobnych sobie. Nie dziwota, bo właśnie nadawanie na podobnych rejestrach sprawia, że wybredni doskonale się rozumieją i w swoim towarzystwie czują jak kobieta bez biustonosza – bardzo komfortowo i swobodnie.

Showing 9 comments
  • Ania W
    Odpowiedz

    To ja chyba w jakiejś części tylko jestem wybredna towarzysko 🙂 taką całkiem wybredną osobę spotkałam w życiu tylko raz i chociaż widujemy się bardzo rzadko, to jednak znamy się już wiele lat 🙂

  • Dominika D.
    Odpowiedz

    Bardzo ciekawy artykuł.

  • Caroline Flower
    Odpowiedz

    O matko to tak bardzo o mnie. Wielokrotnie moja wybredność ludziowa i powściągliwość względem obcych osób jest odbierana jako całkowity brak sympatii. Ale tego niestety dowiaduję się zazwyczaj od osób trzecich, w stylu: “Oni myślą, że ich nie lubisz”. Na tę wiadomość oczywiście reaguję szokiem, ale nie lecę się tłumaczyć. Wręcz przeciwnie. No niech sobie myślą, co myśleć chcą, jak ich naprawdę polubię, to na pewno to zauważą. Bo to nie ma tak od razu, że się lubi kogoś. Takie sytuacje to rzadko spotkać można! To tylko kompletnie bratnie dusze łapią taki kontakt. Tylko dwie takie osoby w swoim życiu spotkałam i wciąż się przyjaźnimy. Zaskoczyło między nami w godzinę (nie chcę kłamać, że w sekundę, bo to takie naciągane i nieprawdziwe) – pierwsza rozmowa, sposób mówienia, myślenia, gestykulacja, poczucie humoru, całokształt osobowości – między innymi te elementy spowodowały, że od razu wiesz z kim gadasz – z odbiciem z lustra. Kimś Tobie bliskim, kto dotychczas był daleko. Jak odnajdujesz się w czyimś towarzystwie do tego stopnia, że masz chorą ochotę z nim spędzić życie nawet jeśli to nie jest Twój partner, oznacza, że znalazłeś przyjaciela.

  • jess
    Odpowiedz

    Czytając Twoją analizę pomyślałam, ze to doskonały opis – osoby o mieszanej ekstrawertyczno- introwertycznej naturze. Ja np uwielbiam ludzi, mądre rozmowy i mogę gadać bez końca, ale później odczuwam nieziemskie zmęczenie wyeksplatowanie, potrzebuje wakacji od ludzi i rozmów. Myślałam, że jestem odosobnionym przypadkiem, ale gdy przeanalizowałam moich “ekstrawertycznych” znajomych, każdy miał tak samo. Myślę, wiec, że to pewna reguła, że nikt nie da rady ciagle być na pełnych obrotach i zwyczajnie wszyscy potrzebujemy przerwy od innych ludzi i swoistego odosobnienia.

    Ciekawa ta Twoja analiza, bardzo podoba mi się określenie : “wybredny ludziowo” 🙂

    pozdrawiam ciepło!

    • popaprana
      Odpowiedz

      Trafiłaś w sedno. Wybredni to mix ekstra i introwertyka. I właśnie dlatego ludzie są tak interesący, są po prostu niejednoznaczni i często sprzeczni. Chociaż chcemy wszystko kategoryzować i dzielić intro, ekstrawertycy, flegmatycy, sangwinicy, melancholicy itd.- to nie da się naszych osobowości uprosić i sprowadzić do jednego pojęcia.
      Też pozdrawiam 😉

  • Joanna
    Odpowiedz

    W zasadzie mogłabym się dobrze w tym opisie odnaleźć choć jakby się zastanowić nikt samotności czy niezależności od innych nie zniesie na dłużej.

  • Ania
    Odpowiedz

    Bardzo ciekawe obserwacie. Trochę odnalazłam siebie 😁😉a już napewno mój syn. Jest to charakterystyczne dla osób bardzo wrażliwych. Długo by o tym….

  • Sylwia z Młoda mama pisze
    Odpowiedz

    Często takie osoby są postrzegane negatywnie.

  • Goździk po mężu
    Odpowiedz

    U wybrednych ludziowo nie podoba mi się to, ze przez swoje bycie sobą czasem zapominają o kulturze. My czasem tez zmuszamy się, żeby do kogoś sie uśmiechać czy powiedzieć dzień dobry. Oni tego nie robią. Dlatego społeczeństwo będzie zawsze odbierać ich negatywnie bo ich osobowości przeciętny Kowalski nie zrozumie ale zauważy w nim niekulturalnego, zgorzkniałego ludzia.
    Mnie to czasem u nich mega irytuje, wiec chyba jestem przeciętnym Kowalskim

Leave a Comment