Stuk, stuk – to ja bałwan

Stuk, stuk, stuk – energiczne postukiwanie w szybę, przeszkodziło małej Ani w oglądaniu bajki. Na zewnątrz było już ciemno, więc strach powstrzymał ją przed sprawdzeniem kto to.
Stanęła na przeciwko okna i z otwartymi ustami, nieruchomo wpatrywała się w zasłonę.

– Maaamo! Chodź szybko, ktoś puka w okno!

– Już idę.

STUK STUK

Mała Ania wzdrygnęła się, bo tym razem stukanie wybrzmiało głośniej i bardziej złowieszczo.

Mama przybiegła błyskawicznie i jednym ruchem odsunęła zasłonę.

– Oooo…

– Kto tam jest? – spytała Ania z wypiekami na twarzy, jednocześnie trzymając się w bezpiecznej odległości od okna.

– Sama zobacz.

– Nie chcę, boję się.

– No chodź, nie ma czego.

Ania podeszła bliżej, wspięła się na palce i zobaczyła, że spogląda na nią … bałwan.

Mały, biały bałwan – nie większy niż kwiaty w doniczkach, rozgościł się na zewnętrznym parapecie. Mimo swoich małych gabarytów, posiadał wszystkie bałwanie atrybuty: oczy z węgielków, nos z małej marchewki i ręce z patyków.

– Ale fajny, skąd on się tu wziął?

Mama nie zdążyła jeszcze odpowiedzieć, gdy szyba w sąsiednim pokoju gwałtownie zadrżała.

Ania spojrzała na mamę, mama na Anię i bez chwili zawahania – jakby czytały sobie w myślach, ruszyły sprawdzić co się dzieje.

Trrrrrrrr ząbki przytrzymujące firankę przesunęły się błyskawicznie i jak w harmonijnej orkiestrze wydały zsynchronizowany akord.

– BUUU!!! A wy co robicie?

Ania i mama aż podskoczyły z przerażenia, by za chwilę odetchnąć z ulgą.

– Weź nas nie strasz – obruszyła się mama

To tata narobił całego zamieszania a teraz stał za oknem jak zjawa i stroił sobie z dziewczyn żarty.

– Bałwan!!! Następny bałwan – krzyknęła wesoło Ania, widząc kolejnego białego cudaka na swoim parapecie.

– Podoba Ci się – zapytał Tata

– Ty je zrobiłeś? Fajne, bardzo mi się podobają – klasnęła z radości Ania.

Bałwany zostały z Anią aż to momentu, gdy dziadek Mróz postanowił ruszyć w dalszą drogę. Jego miejsce zajęła babcia Odwilż, która nie była już tak życzliwa dla białych cudaków i szybko zamieniła je w taflę wody.

26 lat później, dorosła już Anna, nie pamięta szczegółów historii z bałwanami – czas skutecznie zamazał wspomnienia.

Pamięta za to wyraźnie, że każdej zimy, kiedy tylko pierwszy śnieg przykrył jej mały świat, na zewnętrznym parapecie domu pojawiał się niewielki, uroczy bałwan. Czasami sam, czasami z całą rodziną.

Zapoczątkowane przez tatę, odwiedziny bałwana, stały się coroczną tradycją. a wspomnienia o tym do dziś budzą sentyment.

 


Tekst powstał dzięki akcji Wspólne blogowanie przy choince, zainicjowanej przez Pauline Grochowską, autorkę bloga OliLoliNewLife.

Jak w kalendarzu adwentowym czeka na Ciebie niespodzianka, która nie tuczy i nic nie kosztuje – tekst z tematyką świąteczno-zimową w tle. Każdego dnia nowy wpis od nowego blogera.

Zobacz teksty z pozostałych dni  TUTAJ >>>

Showing 4 comments
  • Violetta Goździaszek
    Odpowiedz

    Aniu super fajne

  • Aleksandra Załęska
    Odpowiedz

    Piekna historia 🙂 Ciepłe wspomnienia zostają z nami na lata 🙂

  • Ula Zarzycka
    Odpowiedz

    Świetna tradycja do wprowadzenia! Pięknie!

  • Monika Kilijańska
    Odpowiedz

    Trochę jak amerykański Elf on the shelf.

Leave a Comment