Za drzwiami stoi strach.

On właściwie nie stoi, siedzi tam nieustannie, bez przerwy. Zadomowił się skubany, bo skutecznie dbam o jego rozwój i dobrze go karmie. Strach żywi się tym, z czego jest stworzony, więc podstawą jego diety jest mój strach.

Tu rzucę mu kawałek poczucia bycia niedostatecznie dobrą, innym razem hamulec przed działaniem a czasami dostaje moją wyimaginowaną, niezbyt optymistyczną wizję przyszłości.

Syty jest cały czas dlatego ma siłę, żeby mnie dręczyć. Szepta – nie dasz rady, nie rób tego, wycofaj się, to Ci niepotrzebne, i tak się nie uda, za dużo zachodu, nie wysilaj się, to nie ma sensu, jesteś za słaba, za leniwa, zostaniesz zdradzona, wszyscy umrą, będziesz sama, bez rodziny, przyjaciół i pieniędzy. Albo gorzej wszyscy, na których Ci zależy zachorują. I tak w kółko, z pewnymi przerwami, jego głos odbija się echem w mojej głowie.

Strach poddaje w wątpliwość wszystko co robię, i co zamierzam zrobić. Upiera się, że to nie ma sensu. Pod pretekstem troski o mnie podpowiada te rozwiązania, które trzymają mnie w miejscu, bo najlepiej się nie wychylać i nie robić nic – to bezpieczniejsze, pewne, przewidywalne. Strach jest jak zaborcza matka, która nie chce wypuścić swojego dziecka z gniazda, jednocześnie odbierając mu szansę na samodzielność i rozwój.

Ale jest jeszcze ktoś. Ktoś, kto od czasu do czasu puka w okno. Cicho, niezauważalne jak woda cieknąca z kranu, której krople roztrzaskują się w zetknięciu z umywalką.

To… Odwaga.

Wychudzona, zmarznięta, ale nadal ufna i pełna nadziei, niczym bezpański pies, który chce, by go przygarnąć.

Czeka…

Czeka, aż ją wpuszcze czeka, aż ją nakarmie. Nie robię tego często, bo słuchanie strachu zabiera dużo czasu. Poza tym jest on na tyle irytujący i hałaśliwy, że skutecznie zagłusza odwagę. Zdarza się jednak, że odwaga resztkami sił zwróci na siebie moją uwagę. Wtedy ją wpuszczam, biorę za nią odpowiedzialność i opiekuję się jak należy. Staje się wówczas na tyle silna, by się odwdzięczyć. Pomaga mi – otwiera drzwi do których dobija się strach.

I co się wtedy dzieje?

Strach znika.

 

Zobacz też: Stan chujowości

Showing 9 comments
  • Odpowiedz

    Wbrew pozorom strach jest bardzo potrzebny ponieważ motywuje nas do działania. Strach, lęk to bardzo niekomfortowe uczucia, których chcemy się szybko pozbyć. Strach zmotywował mnie do wielu działań, boję się, ale robię 🙂

  • Natalia Majewska
    Odpowiedz

    ja się oduczyłam bać… tak dokładnie, można się tego oduczyć.. Co nam on daje ? Właściwie zamiast dawać, zabiera możliwości, które w nas drzemią…

  • Monika Flok
    Odpowiedz

    u mnie strach paralizuje mnie i odbiera mowę ale nie jednokrotnie pobudza bvardziej do działania

  • czytajswiat
    Odpowiedz

    Akurat jestem w takim momencie w życiu, że ten wpis jest mi bardzo bliski. Staram się dopuścić do głosu odwagę, ale wciąż zadziwia mnie to, że jest to tak bardzo trudne.

  • popaprana
    Odpowiedz

    Życzę powodzenia, też znam to uczucie i wiem jakie to trudne, trzymam kciuki 😉

  • krystynabozenna
    Odpowiedz

    Nie lubię strachu , nie buduje nic a mnie i nie motywuje…

  • Agata
    Odpowiedz

    W każdym z nas jest zarówno strach, jak i odwaga. Wzmacniamy to, czemu poświęcamy więcej uwagi. Wiem, jak trudno pokonać strach, ale wiem też, że da się działać MIMO strachu. Powodzenia!

  • Goździk po mężu
    Odpowiedz

    Tak mi się przykro tej chudzinki zrobiło, ze wpuszczę ta Odwage trochę do domu, bo już dwadzieścia piec lat stoi pod moim domem i skamle 😔😊

Leave a Comment