Oczekiwania – czyli, kiedy kończy się miłość

Bardzo blisko, w klatce obok, za ścianą z cienkiej dykty, mieszkają szaleńcy. Mówią, że  łączy ich miłość, dlatego przetrwają, bo miłość wszystko zwycięża.

Oboje mają też tajemnice, która tę miłość może zniszczyć. Są to oczekiwania. Wymyślili je sobie dawno temu i pracowali nad nimi intensywniej niż nad sobą. Nie przewidzieli jednak, że rzeczywistość zgotuje im psikusa. Pan z jej oczekiwań odbiega od nich tak daleko, jak balsam kokosowy od prawdziwego kokosa. A ten stan ją ciśnie i uwiera niczym za małe pantofelki. Pani z jego oczekiwań zawodzi, podkopuje jego poczucie sprawczości.

Miał być intelektualista jest prosty chłop, miał być sportowiec jest kanapowiec, miał zmienić jej świat i uszczęśliwić, a przysparza problemów. Ona z kolei miała być zaradna, a jest jak mała dziewczynka, którą trzeba prowadzić za rączkę. Miała być energiczna, a jej się nic nie chce, miała być szczęśliwa, a ona wiecznie niezadowolona i smutna.

Pomimo różnic, wpadli w siebie jak śliwki w kompot. Przymykają oko na te chwilowe niedogodności i obtarte stopy. Są razem, bo się kochają i mówią, że to w zupełności wystarczy. W swej naiwności nie dostrzegają jeszcze, że oczekiwania już uruchomiły procedurę:  przerabiać, urabiać, dopasowywać.

On ma być czuły ale i twardy, wpatrzony w nią jak w obrazek. Ma zawsze wiedzieć, co powiedzieć, być zaradny i wspierający. Uszczęśliwiać i zmienić jej życie na lepsze. Ma znać ją i jej potrzeby lepiej niż ona sama.

Ona ma zawsze być zadowolona i uśmiechnięta. Nie czepiać się drobnostek, dawać mu mnóstwo przestrzeni i wolności. Być blisko i jednocześnie daleko.

Tańczą razem swój taniec naiwności, bo jeszcze nie chcą widzieć tego, co podczas wirowania i miłosnych pląsów nie sposób zobaczyć. Gdy już zmęczą się tańcem, muszą wreszcie zapłacić rachunki, pokłócić się o bałagan, czas który on jej nie poświęca i wolność, którą ona mu zabiera. Muszą wyznaczyć granice, przyjąć na klatę rozczarowania i fakt, że druga strona nie jest psem, nie poddaje się łatwo tresurze i nie zmienia z dnia na dzień, nawyków i przyzwyczajeń, które kształtowały się latami.

Bardzo blisko, w klatce obok, za ścianą z cienkiej dykty, nadal mieszkają szaleńcy. Już nie są zanurzeni, jak śliwki w kompocie, ale nadal pełni wiary. Wierzą naiwnie, że druga strona się zmieni, że oni ją zmienią. Nie wyzbyli się oczekiwań, ale dzięki nim przegonili miłość, która ostatecznie ugięła się pod ich ciężarem. Zanim się zorientowali, miłość się skończyła a skoro się skończyła to, czy była to miłość ?

Bardzo blisko, w klatce obok, za ścianą z cienkiej dykty, jeszcze mieszkają szaleńcy. Nie mają już miłości, ale mają oczekiwania, są razem, bo wiara w ich spełnienie jest silniejsza niż sama miłość.

 

Tu też mam coś fajnego:  Związek jak nowe szpilki

Leave a Comment