Jestem specjalistką w nie byciu ekspertem w żadnej dziedzinie. Wszechstronne zainteresowania i zamiłowanie do zmienności sytuacji mi na to nie pozwalają. Tą zmienność idealnie pokazują trzy różne kategorie na blogu. Tematy dla mnie istotne, przeplatają się  z żartobliwymi i figlarnymi, bo życie jest ciekawsze, kiedy bywa różnie.

Trik ten wykorzystuję w zmaganiach z codziennością. W praktyce wygląda to w ten sposób, że nigdy nie czytam jednej książki, zaczynam kilka – o różnej tematyce i skaczę z jednej na drugą w zależności od nastroju i poziomu znużenia.

Jednego dnia piszę na kolanie wiersze dla małych, średnich i dryblasów a drugiego rymowany erotyk.

Gorzką kawę zagryzam słodkim ciastkiem i lubię pobyć sama, a jednocześnie bez ludzi jestem niczym wyschnięty grunt na ścianie – zimna i szorstka.

W swoim notatniku zapisuję łebskie myśli, bo lubię gdy krótkie zdanie trafia w punkt i przekazuje więcej niż chmara pszczół, meldująca królowej o przytulnej dziupli.

Z ochotą param się poszukiwaniem nieoczywistych synonimów dla oczywistych słów, zwrotów i zdań, bo zamiast powiedzieć: Energicznie idę drogą przez las, wolę rzec: Dziarskim krokiem pomykam chyżo leśną ścieżyną. Sens podobny, ale jakoś więcej kolorów tu dostrzegam.

 

Zdecydowanie nie jestem ideałem. Kobiece piękno pojmuję na swój sposób, czyli bez doklejanych rzęs, żelowych paznokci i mocno kryjącego podkładu. Przy czym czerwieni na ustach sobie nie odmawiam, bo do szarości codziennego looku odrobina koloru nie zaszkodzi.

Nie jestem, ani oschła, ani poważna, ale miła i słodka też nie. Jednak w pierwszym kontakcie może Ci to umknąć, bo nie dla każdego bywam otwata jak monopolowy wieczorną porą.

Miewam dni rozmymłania, stany chujowości i leżakowania w piżamie.

Incydentalnie przeklinam, bo jak tu nie użyć słowa kurwa, skoro jest tak trafne, mocne i wymowne, no żal by było.

Czasem robię błędy ortograficzne a zasady interpunkcji uważam za wskazówki – a nie ścisłe reguły, których należy się kurczowo trzymać. Chce oprowadzić Cię po tekście jak po własnym mieszkaniu. Przecinki są zatem jak moje dłonie, które pokazują gdzie przystanąć, na co zwrócić uwagę i co jest dla mnie ważne.

Największą zagadką we wszechświecie jest dla mnie drugi człowiek i motywy, które determinują jego zachowanie. Dlatego piszę o ludziach, kobietach, mężczyznach, relacjach międzyludzkich. Ale nie bój się, nie jest to psychologiczny bełkot jaki znajdziesz w książkach specjalistycznych mimo, że książki są moją bazą wyjściową.

Teksty piszę bez zawiłości w sposób groteskowy i lekki. Chcę przekazać Ci wartościową i użyteczną wiedzą, popychać do krytycznego myślenia, podważania tego do napisane i refleksji, ale jednocześnie robić to w sposób nienachalny bez protekcjonalnego tonu.

Działem Bzdurownia wprowadzam też odrobinę beztroski – bo nie zawsze musi być na poważnie. Jest tam krztynka głupot i humoru, można zatem pośmieszkować, i zresetować głowę.

Aaa … i najważniejsze! …Bym zapomniała

Jestem kawowym smakoszem a kawa to – moja zaprawa.

Twoja też? To rób kawkę i zostań ze mną. Będzie mi bardzo miło.