#10 Na ile jesteśmy normalni?

Jesteśmy normalni czy nienormalni?  Halinka podczas cudacznia poprosiła Zdzisia, żeby założył pieluchę, bo to bardzo ją kręci. Czy Zdzisiu i Halinka są normalni? Jak okreslić co jest normą i czy wykraczanie poza nią od razu musi świadczyć o nienormalności i zboczeniu?  O tym w poniższym odcinku.

Słuchaj na :

 

Jeśli nie lubisz tych wszystkich aplikacji, możesz słuchać podcastu bezpośrednio ze strony

 

Wolisz czytać? Nie ma problemu, niżej znajduje się tekstowy zapis nagrania. Przyjemnej lektury.

 


Norma w seksie, jest jak widzenie kolorów przez różne zwierzęta. Psy widzą świat w kolorach niebiesko-żółtych, koty nie widzą czerwonego a reszta kolorów jest dla nich mniej intensywna niż dla człowieka. Ptaki z kolei dostrzegają więcej kolorów niż ludzie. I to nie oznacza, że świat tak naprawdę maluje nam się w kolorach tylko żółtych i niebieskich a czerwień to wymysł naszej wyobraźni, to jedynie pokazuje, że nasz gatunek postrzega kolory w określony sposób a u innych gatunków wygląda to inaczej. Nie ma jednej obiektywnej mierzalnej prawdy jak te kolory powinny wyglądać, tak samo to,  że zwierzęta postrzegają je inaczej nie oznacza, że ich widzenie jest zaburzone. Z normami w seksie jest identycznie. Mamy przecież normę prawną, statystyczną, religijną, medyczną, partnerską, rozwojową i w końcu społeczno-kulturową, gdzie każda kultura tworzy unikalny system wartości, nakazów i zakazów, które oznajmiają, co jest pożądane a co nie.

 

Czy oni są normalni?

Co np. myślisz o tym, żeby iść w procesji i nieść ołtarz z namalowanym gigantycznym fallusem a zamiast waty cukrowej i wiatraka na kiju, kupować figurki i lizaki w kształcie cipek i dzyndzyków? W Polsce kraju katolickim mogłoby to nie przejść, tym bardziej, że ołtarz i procesja kojarzy się z Bożym Ciałem, świętem religijnym. Wiele wierzących osób mogłoby się zwyczajnie poczuć urażonych i odebrać taką procesję jako obrazę uczuć religijnych.  A taka procesja naprawdę się odbywa i ma miejsce w Japonii, w Kawasaki, co roku mieszkańcy świętują w ten sposób, nadejście wiosny. Wszyscy świetnie się bawią i kibicują rzeźbiarzom, amatorom podczas konkursu strugania penisa z rzodkwi.

 

Oni mają inaczej, czy są normalni?

W naszej kulturze zakazuje się też wielożeństwa i wielomęstwa. W tym samym momencie można mieć legalnie tylką jedną żonę i jednego męża. Jesteśmy społeczeństwem monogamicznym a przynajmniej tak, chcemy o sobie myśleć,  Ale nie jest to norma na całym świecie. Wielożeństwo istniało lub nadal istnieje w wielu rejonach Afryki np wśród ludów Bakongo na obszarach  Angoli, Gabonu, Kongo, Zairu w południowej Zambii, w większości ludów Luo z dorzecza górnego Nilu, Makonde na pograniczu Tanzanii i Mozambiku, wśród Tutsi na pograniczu Zairu, Ugandy i Sudanu, Zulusów w RPA, Etiopczyków i Abisyńczyków Lunda z pogranicza Zairu, Angoli, Zambii, Afarów z obszarów Dżibuti, Somalii i Erytrei, ginących Hotentotów ze środkowej i południowej RPA. Nawet w Ameryce a dokładnie w stanach Utah i Arizonie, odnotowano  ok. 30 tysięcy związków poliginicznych, czyli takich z jednym mężczyzną i kilkoma żonami, wynikających z powodów natury religijnej. A w Wielkiej Brytanii muzułmanin z poliginiczną rodziną otrzymuje pozwolenie na pobyt i może korzystać z pomocy społecznej.

 

Poliandra

W wielu regionach świata istnieje  też poliandria czyli wielomęstwo, gdzie kobieta poślubia kilku mężczyzn. Poliandria jest zjawiskiem rzadszym, ale jednak występuje. Szacuje się około trzydziestu społeczności z praktyką wielomęstwa, które skupiają do około 80 tys. osób

Współcześnie poliandria występuje w elitarnej grupie Treba z Tybetu, śród ludów Dolpo i Szerpów, wśród niektórych ludów indiańskich np Seneków i Szoszonów, w plemieniu afrykańskim Bahimów i w niektórych plemionach eskimoskich.  A w przeszłości poliandrię dopuszczały niektóre kultury Europy, Rusi i Bliskiego wschodu.

Posiadanie jednocześnie  kilku żon i mężów w naszej kulturze  jest bigamią i jest karane. Ale posiadanie małżonków występujących po sobie, czyli kończę jedno małżeństwo i zaczynam drugie jest dla nas jak najbardziej Ok, a to przecież odmiana poligami. Co oznacza, że wcale tacy monogamiczni nie jesteśmy. Mamy taką poligamię pod przykrywką, bo jak ktoś miał 5 żon lub mężów, ale nie na raz tylko w różnym czasie, no to już spoczko.

 

Normalność trzeciej płci

Normą jest też uznawana w Polinezji na wyspach Samoa – trzecia płeć nazywana Faʻafafine. Faʻafafine  biologicznie są mężczyznami, ale czują się kobietami my znamy to pod pojęciem transpłciowości. Rodzice Faʻafafine rozpoznają te skłonności już we wczesnym dzieciństwie i wychowują swoich synów jak dziewczynki, albo raczej jak osobniki „trzeciej płci”. To zjawisko jest w pełni akceptowane w tradycyjnym samoańskim społeczeństwie i nie budzi kontrowersji ani zdziwienia. Co ciekawe seksy fa’afatine z mężczyzną nie są uznawane za homoseksualne.

 

#09 Mów do mnie hymen

 

Ciekawostka, że lody lizać

Edmund White jeden z najwybitniejszych pisarzy gejów w swojej autobiograficznej książce “Zuch” opisał, jak w latach pięćdziesiątych XX wieku w USA wyglądały sprawdziany męskości, którym poddawano dorastających chłopców. Wynik pozytywny albo negatywny a dokładniej reakcja na trzy polecenia, decydowała do jakiej grupy ów chłopiec będzie należał. Czy będzie przypisany do zdrowych i normalnych czy chorych i nienormalnych. Test był banalny a stawka wysoka. 

Pierwsze polecenia brzmiało, “spójrz na swoje paznokcie”.Dziewczyna powinna w tym momencie wyprostować palce a chłopak je zacisnąć, pokazując wewnętrzną część dłoni. Drugie polecenie nakazywało popatrzeć do góry. Dziewczyna powinna unieść wtedy głowę a chłopak odchylić ją do tyłu. I w końcu ostatni test, który polegał na tym, że trzeba było odpalić zapałkę. Dziewczyna powinna zapalić ją w kierunku od siebie a chłopak odwrotnie. Testy wydają się być niewinną zabawą, ale traktowano je poważnie. Wyznaczały one niepodważalną normę.

 

Dostaje różne wiadomości z pytaniami a czy to normalne, że się masturbuję, albo czy to normalne, że tak często, lub rzadko, albo czy to normalne że moja dziewczyna nie ma ochoty na seks, albo ma ochotę częściej niż ja. Ta normalność spędza nam sen z powiek. I chcielibyśmy uzyskać jednoznaczne szybkie odpowiedzi, tak, nie. Ale niestety bądź stety, natura ludzka jest wielobarwna, zróżnicowana i stale w procesie odkrywania, dlatego trudno jest odpowiedzieć na hurra, że wszystko jest w normie albo nie jest w normie, bo to zależy.  Zależy jaką normę weźmiesz pod uwagę.

 

Czym jest norma?

Np. w naszej kulturze jak mówiłam na początku normą jest legalne małżeństwo z jedną partnerką_em, ale na wschodzie normą jest wielożeństwo i gdybyś wychował_a się tam, dziwiło by Cię posiadanie jednej żony, byłoby to dla Ciebie nienormalne.

To słowo normalne nastręcza też problemów terminologicznych, bo co to znaczy normalny? Słownik podpowiada mi, że normalny to taki jak powinien być, czyli jaki? Mogę wyrzucić do kosza tą definicję, bo nic mi nie wyjaśnia.

Drugie znaczenie tego słowa to najczęściej spotykany, czyli np. najczęściej spotyka się kobiety, które mają dzieci, jak ich nie mam, czyli jestem nie normalna?

Trzecie znaczenie tego słowa to zdrowy psychicznie i fizycznie, czyli zgodnie z tą definicją wszystkie osoby niepełnosprawne, z zaburzeniami psychicznymi czy obniżoną sprawnością intelektualną są nienormalne a przecież to absurd.

Ostatnie znaczenie słowa normalny słownik podaje jako mający wszystkie przypisane cechy, typowy. I tu mi zalatuje stereotypami, bo np typowa dla Ciebie w seksie może być pozycja na misjonarza, a dla sąsiada na  pieska. To który z Was jest atypowy? Co dla kogoś jest typowe dla innego może być atypowe. Czyli ta normalność choć bardzo byśmy chcieli jednoznacznej, konkretnej odpowiedzi jest nieco rozlazła. I to  może dobrze, bo dla mnie to oznacza, że wszytko jest z nami OK, bez względu na to, czy nasze zachowanie jest typowe, czy nietypowe.

 

Co o tym mówi nauka?

Tego słowa normalny lubimy się uczepić, bo daje poczucie bezpieczeństwa, że nie odstajemy a jest ono zwyczajnie nie jasne i nie rozwiązuje żadnych kwestii.  Dlatego w seksuologii, nie ma  obiektywnej normy, najważniejsze jest kryterium cierpienia. Jeśli dane zachowanie seksualne sprawia, że nie cierpisz, nikogo nie krzywdzisz, oboje wyrażacie na to zgodę, wtedy nie ma mowy o żadnym odchyleniu, nawet jeśli w grę wchodzi BDSM albo seks grupowy.

Dlatego o zaburzeniach będziemy mówić dopiero wtedy, gdy dane zachowanie będzie utrudniało Ci funkcjonowanie, przysporzy Ci cierpienia związanego np. z niemożnością pójścia do pracy,zebrania się, żeby pójść po zakupy, konflikty z partnerem_ką, który jest pomijany i odrzucany,  bo ważniejsze będzie realizowanie się seksualne a Ty bez tej aktywności,  nie możesz się spełniać. Wtedy mówi się o dewiacjach albo parafiliach. A wiesz, co jest najciekawsze, że dewiacje seksualne, choć są nacechowane bardzo negatywnie, to nie są jednoznacznie nienormalne, dlatego zdaniem seksuologów nie można ich rozpatrywać jedynie jako choroby, bo one mogą być odmienną formą zachowań seksualnych, ale w ramach prawidłowej osobowości.

 

Czy “nienormalne zachowania” wymagają leczenia?

Trudno jest, więc mówić o leczeniu parafilików, bo byłoby to raczej represjonowanie osób o odmiennych zachowaniach seksualnych,  choć stosuje się różne formy terapii, które mają na celu bardziej pomóc uwolnić się od cierpienia, które jest związane z wykluczeniem społecznym, presją społeczną i brakiem akceptacji niż pozbyć się całkowicie tych parafilii. Wiele z dewiacji wcale nie wymaga leczenia, bo mieszczą się w normie partnerskiej, nie naruszają prawa i nie wywołują niczyjego cierpienia. Hospitalizacja wchodzi w grę, gdy dewiacjom towarzyszą skłonności samobójcze mordercze, kiedy osoba z dewiacjami stanowi zagrożenie dla siebie lub innych.

Jeśli już wiemy, że normą są wszystkie zachowania seksualne, które nie powodują cierpienia, ani Twojego, ani osoby z którą swoje potrzeby seksualne realizujesz no to, co w takim razie normą nie jest. Tu przychodzi nam z pomocą norma medyczna i to ona wyznacza granicę między normą a zaburzeniem. Do tej pory scharakteryzowano ponad 200 parafili, więc jest tego sporo, ale opowiem Wam krótko o tych najczęściej występujących.

 

Fetyszyzm

Zaczniemy od fetyszyzmu, który polega na tym, że jakiś przedmiot, część ciała czy garderoby jest potrzebna danej osobie do uzyskania podniecenia seksualnego i orgazmu. Czyli  partner_ka  jest tutaj zbędny. Dla fetyszysty liczy się wyłącznie przedmiot nieożywiony, albo jakiś fragment ciała. Takim fetyszem może być dosłownie wszystko smoczek, biustonosz, pośladki, ciało o cechach niedojrzałych jak w przypadku pedofili czy nawet atak kaszłu. I teraz żeby była jasność takie zachowania fetyszystyczne, występują też w prawidłowych związkach, bo przecież może nas podniecać koronkowa bielizna, stopy, czy buty na wysokich obcasach. I te preferencje  mieszczą się w normie do momentu, kiedy nadal w relacji widzimy partnera_kę i to nie przedmiot, a osoba jest dla nas najważniejsza.

 

Ekshibicjonizm

Ekshibicjonizm też jest uważany za zaburzenie. Pamiętam kiedy byłam dzieckiem straszono nas, żeby nie wchodzić samemu do lasu, bo tam czai się ekshibicjonista. Byliśmy przerażeni, bo nikt  nie tłumaczył nam jak się zachować, kiedy go  już spotkamy i czego się spodziewać. Wiedzieliśmy tylko, że taka osoba pokazuje się innym ludziom nago, nie wiedzieliśmy, że np może być agresywna, a może. Ciekawe w ekshibicjonizmie jest to, że dla samej osoby obniżającej się pokazanie genitaliów nie wynika z jakiejś fanaberii, czy chęci pochwalenia się przyrodzeniem, a z realnego, wewnętrznego przymus, któremu towarzyszy silne napięcie emocjonalne, a celem ekshibicjonisty jest chęć rozładowania tego napięcia. Dlatego po akcie obnażenia występuje ulga, ale i zawstydzenie połączone z wyrzutami sumienia. Bo osoba z tymi skłonnościami nie jest  śmiała, jakby się mogło wydawać. Mimo, że obnażanie się daje tej osobie poczucie władzy, w rzeczywistości jest niepewna siebie z niskim poczuciem wartości.

 

Oglądactwo

Kolejnym odstępstwem od normy jest oglądactwo. Niby takie niepozorne a jednak. Wykracza poza normę dlatego, że tutaj mamy przymus oglądania bez wiedzy i zgody osób oglądanych. Oglądacz wnika w sferę miłosną innego człowieka i podświadomie chce sprawować nad nim kontrolę. Tutaj świadomość możliwości bycia przyłapanym potęguje napięcie emocjonalne i wzmacnia zadowolenie seksualne.

 

Pedofilia

Jednym z zaburzeń, które jest najbardziej niezrozumiałe i wzbudza największe dyskusje i niezgodę jest pedofilia, czyli osiąganie satysfakcji seksualnej w kontaktach z dziećmi. Pedofil kojarzy się z osobą dojrzałą, dużo starszą od dziecka osobą, która potrafi nim manipulować, ale za sprawcę uznaje się też osobę, która ma conajmniej 16 lat i jest co najmniej 5 lat starsza od dziecka. I tutaj wyróżnia się pedofilię preferencyjną i zastępczą. Ta pierwsza oznacza, że osoba bez cech pokwitania  jest źródłem preferencyjnego spełnienia, a druga ma charakter zastępczy czyli jeśli osoba o tych skłonnościach będzie miała problemy z nawiązaniem relacji z osobą dorosłą to przekierowuje swój popęd na łatwiejszą zdobycz, czyli dziecko.

 

Sadyzm

Sadyzm jest jedną z najbardziej rozpowszechnionych parafilii i polega na odczuwaniu satysfakcji i rozkoszy poprzez podporządkowanie partnera. Ten sadyzm nie musi od razu oznaczać stosowania przemocy. Uzależnienie od siebie drugiej osoby np. finansowo, też jest formą sadyzmu. Ciekawe i przerażające jest, że każdy człowiek ma skłonności sadystyczne, ale dzięki hamulcom wewnętrznym u większości osób się one nie ujawniają.

 

#09 Mów do mnie hymen

 

Masochizm

W masochizmie, czyli wersji odwrotnej do sadyzmu, też chodzi o cierpienie, ale tutaj masochista wchodzi w rolę ofiary. I tu też nie musi występować przemoc stricte fizyczna może to  być przemoc psychiczna, którą  masochista prowokuje np. poprzez celowe wywoływanie konfliktów. A całkowite oddanie się partnerowi, znoszenie upokorzeń i cierpień fizycznych sprawia masochiście przyjemność. Skłonności masochiczne mogą być wyrazem  poszukiwania więzi z drugim człowiekiem, nawet za cenę własnego cierpienia.

 

Nienormalni też mieszczą się w normie

W przypadku tych dwóch ostatnich zaburzeń, od razu przychodzą mi na myśl praktyki BDSM, bo ich elementem  oprócz krępowania i dominacji  jest właśnie sadyzm i masochizm. Dlatego można mieć wątpliwości na ile mieści się to w normie, a na ile powinno już niepokoić. Praktyki BDSM  uznawane są normę, tak jak w przypadku innych praktyk seksualnych pod warunkiem, że nie powodują Twojego cierpienia, ani cierpienia osób postronnych. tzn jeśli czujesz, że subiektywnie to Cię nie krzywdzi, nie krzywdzi partnera i oboje wyrażacie na to świadomą zgodę to jest  OK i to jest normalne.

Jeśli nadal masz wątpliwości, czy to, co wyczyniasz w łóżku jest normalne, bo przecież nie wiesz jak mają inni, to mam dobrą wiadomość. Zawsze możesz wziąć pod uwagę normę partnerską. Jeśli Tobie i Twojej partnerce_owi, reguły związki pasują i to w jaki sposób cudaczycie, w jakich konfiguracjach i z kim, też Wam odpowiada, to jest to normalne, normalne dla Was i tylko dla Was, w ramach Waszej relacji. Bo dla innej pary może być już niedopuszczalne i postrzegane jako patologiczne, co nie znaczy, że takie jest (np. swingowanie, praktyki BDSM, czy otwarte poliamoryczne związki), dlatego w temacie norm  nie warto brać za wyznacznik normalności, tego jak mają inni, bo inni mają różnie.

Dzisiaj temat był trochę cięższy niż zwykle dlatego już kończę i oddaje głos Bożenie, która już tupie nóżką i się niecierpliwi. A to dlatego, że w tym odcinku rozpoczyna się księga III Nowoczesnej sztuki chędożenia, która wymiata bardziej niż poprzednie i daje osobliwe rady. A my z Bożeną radzimy, żeby traktować te rady bardziej dla parady i ozdoby tego dzieła, czyli z lekkim przymrużeniem oka i to nie jednego, drugiego też.

 

Księga III

Jeszcze jest w końcu kobiet trzy rodzaje.

Z tymi się jednak radę łatwiej daje.

Przeważnie z nimi bywa proces krótki,

Są to: mężatki, wdowy i rozwódki.

Zacznę od pierwszych, bo to najtrudniejsze,

I z wszystkich kobiet najniebezpieczniejsze,

Jako że w trójkę flirt jest zwykle przykry.

Tu trzeba prawo stosować “mimikry”

Jak u owadów, ten sposób, mój panie,

Sposób wspaniały to… “upodobanie”

Polega na tym, że kiedy już spotkasz

Mężatkę, której przewspaniała potka

Podoba ci się w myślach, gdy ją jebać

Pragniesz koniecznie, na gwałt, wtedy trzeba

Zmienić się całkiem, aż do niepoznania.

Musisz jej wszelkie znać upodobania,

Zwyczaje, gusty, marzenia, nawyczki,

Ile mniej więcej trzeba dla jej piczki

Namachów machnąć i wszystkie zwyczaje

Przejąć na siebie, niechaj jej się zdaje,

Że nie istnieje na świecie mężczyzna,

Który tak na niej dokładnie się wyzna

Jak ty, że wspólnie macie wszystkie gusta,

Że ją oceniasz (kobieta jest pusta

Każda), że rację przyznasz jej co rzadko

U mężczyzn bywa i w każdym wypadku

Wierz jej, że mąż jej nie rozumie wcale,

Kochaj jej koty, kapelusze, szale,

Kobiety tego słuchać bardzo rade,

Potrój w jej mężu każdą małą wadę,

Którą u niego spostrzegła i tobie

Opowiedziała, wzdychaj przy tem sobie,

Aby myślała, żeś ty inny zgoła…

Mów, że pracować chciałbyś w pocie czoła

Jak chłop u pługa, jak byk, czy też wałach,

By ona wszystko u stóp swoich miała!

O przyjaciółkach jej, tak chytrość każe,

Mów, że we wszystkim nie jest im do twarzy

I mów, (choć nieraz bierze cię cholera)

Że tylko ona z gustem się ubiera.

W ten sposób jeno bardzo zatwardziała

Mężatka nabrać by ci się nie dała.

Są to wyjątki, a tych bardzo mało,

W małżeństwie przecież szybko z ideału

Mąż się zwyczajnym staje śmiertelnikiem,

Wady ma każdy, i on ma pewnikiem,

Lecz te, co przedtem nieznaczne się zdają,

W małżeństwie szybko się wyolbrzymiają

I wnet w pożycie wprowadzają zamęt.

 

Źródła:

Podstawy seksuologii redakcja naukowa Zbigniew Lew-Starowicz, Violetta Skrzypulec

Trzecia płeć świata Waldemar Kuligowski

www.sjp.pwn.pl (definicja normalności)

www.nauklove.pl (wzmianka o widzeniu kolorów przez zwierzęta)

www.pl.wikipedia.org (Fafatine, trzecia płeć)


#09 Mów do mnie hymen

Leave a Comment