Ile Ciebie jest w Tobie – krztynkę o byciu sobą

Musisz o czymś wiedzieć. Nie jesteś sobą. Jesteś glinianym ludzikiem, ja też nim jestem, Twoi przyjaciele, nawet rodzice i dziadkowie też są glinianymi ludzikami. A dlaczego? Bo od narodzin jesteśmy lepieni i o byciu sobą mamy marne pojęcie.

 

Najpierw lepią nas rodzice (oni tak naprawdę lepią przez całe życie), a tu przykleją jakiś swój pogląd, tam zasady a gdzieś indziej opinie i oczekiwania. Potem lepią nas rówieśniczy i środowisko w którym żyjemy. Oni przyklejają nam te kawałeczki, które są wskazówkami co robić, żeby nas lubiano i akceptowano. Elementy które od nich dostajemy nie są nasze, chodź trzymają się nas kurczowo. I tak chodzimy sobie po świecie z glinianą skorupą na plecach. Z upływem czasu jesteśmy nią tak oblepieni, że w końcu nie wiemy, czy to co robimy, jest rzeczywiście tym, co chcemy robić, czy może nieświadomie spełniamy jedynie czyjeś przyklejone nam oczekiwania. Nie wiemy czy opinia o świecie którą mamy jest nasza, czy może to ten element od rodziców którzy uważali, że ten kto bogaty na pewno nakradł. Mamy wątpliwości czy nasze zachowanie, sposób myślenia, styl ubierania się są aby na pewno nasze, czy może społeczeństwo przykleiło nam fragment, który ma sugerować co jest cool, a co cool nie jest, co mieści się w normie, a co poza nią wykracza.

Tak, jesteśmy glinianymi ludzikami. Nosimy na sobie ciężar ludzkich opinii, oczekiwań, norm, poglądów, wymagań. Trudno jest pozbyć się tych kawałeczków, bo są solidnie przyklepane. Surowy Ojciec przyklepał pogląd, że facet musi być twardy, Ty jesteś wrażliwcem, więc dla niego cipą i babą, Co robisz? Udajesz? Grasz rolę jaką Ci wybrał.

Mama przykleiła Ci kawałek sugerujący, że jesteś nie dostatecznie ładna, za gruba, nie mądra. Wierzysz w to? Oczywiście! Nie tylko wierzysz, jesteś o tym przekonana. Ten kawałek szanowna mamusia solidnie przyklepała.

Nie chcesz mieć dzieci? Wstydź się? Jesteś kobietą gorszej kategorii. Nie chcesz nią być, więc trochę naginasz prawdę – jeszcze ich nie masz, ale może kiedyś. Swoją wartość jako kobiety, mierzysz opinią innych kobiet na temat twojego stosunku do macierzyństwa. Źle myślisz o sobie, bo już przyklejono i przyklepano Ci fragmencik – gorsza.

W pracy panuje homofobiczna atmosfera, kto popiera gejostwo, pewnie sam jest gejem. O bycie gejem nie chcesz być posądzony, więc udajesz homofoba, choć okazuje się, że gejem jest Twój brat. Wstydzisz się go. Prawda o nim narazi Cię na drwiny w towarzystwie a Ty chcesz być lubiany, no bo kto nie chce. Towarzystwo w pracy dokleiło Ci cząstkę – nie wychylaj się zdanie grupy jest ważniejsze od Twojego, siedź cicho. I siedzisz.

Jeśli przez całe życie elementy, którymi zostajemy oblepieni zastygają, nie wiemy kim jesteśmy, nie wiemy co jest nasze, co pochodzi od rodziców, a co ze społeczności w której się obracamy: szkoły, miejsca pracy, znajomych. I nie mówię tutaj o internalizacji czyli normalnego procesu uwewnętrzniania określonych norm i wartości a następnie przyjmowania ich jako własnych. Mam na myśli wszystko to, co o sobie myślimy, bo ktoś kiedyś powiedział, że jesteśmy “jacyś” a my uwierzyliśmy. A także to, co determinuje nasze działania lub zaniechania tylko dlatego, że ktoś od nas tego oczekuje a my nie chcemy nikomu sprawić zawodu.

Jesteś więc zbitkiem wszystkiego, oblepiony grubą skorupą, która jest ciężka i bardzo niewygodna w noszeniu. Pod nią jesteś Ty, wystarczy tylko ją przebić.

Nie tylko można, ale trzeba. Jeśli nie wiesz co jest Twoje a co nie, zaczynasz o sobie źle myśleć, próbujesz się zmieniać, dopasować, spełnić czyjeś oczekiwania, na siłę przybrać pancerz nie w Twoim rozmiarze. Zmęczy Cię to prędzej czy później. Możesz więc dalej się szamotać albo spróbować zakwestionować wszystko co Ci do tej pory wdrukowano, zaktualizować system. Całą tą wiedzę o sobie i świecie przesiać przez filtry i wyłuskać tylko to co Twoje, bądź zastąpić tym co Twoje np. nową wiedzą na swój temat. Przesianie tego co dostaliśmy, od tego co naprawdę nasze daje swobodę i wolność, Uczucie porównywalne do zdjęcia niewygodnego gorsetu bądź ciasnych butów. Musisz jednak mieć świadomość, że bycie sobą i chadzanie własną ścieżką nie wszystkim się spodoba. Jedni mogą czuć się rozczarowani inni oburzeni a jeszcze inni nie będą kompletnie rozumieli motywów Twojego działania, nawet jeśli im je dokładnie przedstawisz. Bardzo Cię to martwi? Zapytaj zatem siebie: Wolę być glinianym ludzikiem czy sobą?

 

Może Cię zainteresować: Bo warto się puścić

Showing 6 comments
  • Świat Toli
    Odpowiedz

    Niestety, bardzo często jesteśmy takimi, jakimi chce otoczenie żebyśmy byli.

  • patrycja
    Odpowiedz

    Jestem sobą, ale dużo jest prawdy w tym co napisałaś.

  • Kasia Hartung
    Odpowiedz

    Takie jest życie…niestety. Ja uważam, ze bez względu na wszystko trzeba być po prostu sobą!

  • urszula oliwek
    Odpowiedz

    Myślę, że nie każdy jest na tyle silny, aby móc się temu przeciwstawić. Niektórych to bardzo uwiera i z tym walczą. Są jednak i tacy, którzy nie widzą w tym nic złego. Myślą, że tak już jest i tyle 😉

  • Dominika D.
    Odpowiedz

    Bardzo mądry artykuł. Powinniśmy być tacy jacy chcemy, a nie takimi ludźmi jakimi chcą inni żebyśmy byli.

  • pokojowy pan
    Odpowiedz

    hej fajnie ze jestes tak inteligetna osoba ktura przeswiadcza mi to ze sa ludzie kturzy nad soba pracuja,choc ja sam jestem o wiele dalej niz ty bo po pierwsze nieda sie mi sie argumentowac moich racji kturych tak jak ty uczylem sie poprzez [czarne i biale] czyli dobro i zlo jak sie tych zeczy sprubuje a puzniej ubarwi w takie uwazam cechy kture bazuja na naszych uczuciach [bo uwazam ze nie bez powodu nam je dano] czyli stawianie sie w osobie drugiej,uczciwosci,mega w sobie pokory po pierwsze ijeszcze wielu ruznych wartosci ktore opieraja sie na tym ze jest to w 100 procentach dobre.czyli bez cisnienia w sercu ani pretensji do calego swiata i ze nikt juz do nas ani swiat niema sie o co ze tak powiem brzydko ,ale juz nie w moim swiecie o co przypierdolic [wtedy ma sie boga w sercu] a sama juz to wiesz ze inteligencja opiera sie byciu dobrym a jak chce sie byc dobrym ze tak powiem i [sciagajac twoja piekna wypowiedz]nie bedac zlepkiem glupich lekcji kture nam przekazywano [choc ja swoim najblizszym nawet niebedac tak swiadom wiedzy i poznania samego siebie tak nierobilem i w wieku kturym ja siedzialem doslownie na drzewie moji bliscy maja poprzez nieoklamywanie ich nawet co do mikolaja itp.[choc uwazam ze to piekne klamstwo z wazajac na cale zaklamanie swiata w kturym zadzi kawalek kory drzewnej.czyli[pieniadz lub po prostu wladza]czyli nasz glowny blad kturego jak bysmy nie mieli w sobie w czasach kturych mamy internet,tv i bylo by rowno to ani wojen ani zlo w jakiej kolwiek postaci nie istnialo by ale sa tez ludzie ktury zawsze moga sie oklamywac i niechciec chocby inaczej ,przykladem sa ludzie kturzy sa dla mnie najbardziej tepymi stwozeniami na ziemi bo kieruje nimi brak inteligencji czyli zlo mowie o osobach kture kieruja sie religiami i wierzeniami przykladowo w zabijanie niewiernych i do tego kobiety sa traktowane jak zwierzeta,choc nawet zwierzeta nie gwalca masowo.po pierwsze primo cos co jest pieknem tego swiata,a nie jakies tam zebro adama bo to wy dajecie zycie i zazwyczaj jesli sie niema innych orientacji dla nich warto zyc,a przede wszystkim niewazne jaka mloda czy glupia byla moze byc czyjas mama tak jakmy od zawsze jestesmy ich dziecmi.wracajac do plenty takich ludzi uczy sie tylko w jeden sposob jesli sie nieda prosbami i poprzez teorie potraktowac ich jak oni chca traktowac innych ludzi bo wtedy to by byla dla nich jakas lekcja a jak juz sie nieda zmienic to niech sami umra skoro zycza tego innym ale to tylko moja opinia.

Leave a Comment