Bo ten wianuszek, to ja dla Ciebie trzymałam

Wianuszek, czyli cnota trzymana aż do ślubu, brzmi dumnie. Powoduje, że dziewczyna bądź młoda kobieta deklarująca taką chęć, wzbudza szacunek, jest odbierana jako poukłada i rozsądna niewiasta. Ma zasady, wie czego chce, staje się wyzwaniem dla potencjalnych adoratorów, no bo złamać taką przed ślubem, to by było coś. Ale czy naprawdę trzymanie tego wianuszka dla wymarzonego, jedynego oblubieńca ma sens? A może lepiej od razu zaliczyć i mieć odhaczone?


ZBYT PÓŹNO – NIEBEZPIECZEŃSTWA


 

1. Oczekiwania

Czekanie na wielką miłość i tego jedynego to piękna deklaracja, więc nie dopuszczasz do siebie myśli, że mogłabyś zrobić to, byle kiedy, byle jak i z byle kim. Stąd właśnie czekasz aż do ślubu. A co jeśli się nie doczekasz, bo żaden nie będzie taki jak Christian z 50 twarzy Greya albo Noe z Pamiętnika. Im dłużej się zwleka, tym bardziej idealizuje się ten moment, nadając mu cechy magiczne. Wszystkie romantyczne filmy utwierdzają Cię w przekonaniu, że podczas pierwszego razu rozpadniesz się na milion kawałków. Każdy jego dotyk spowoduje, że będziesz przeżywała orgazm za orgazmem, zaleją się dreszcze, poty a On będzie dokładnie wiedział, jak się Tobą odpowiednio zająć. Wyobraźnia pracuje zatem jak Huta szkła w Zawierciu – intensywnie i na pełnych obrotach.

Niestety moje Drogie w kwestii pierwszego razu, trzeba zejść delikatnie na ziemię, bo jeśli tego nie zrobicie to możecie runąć z prędkością asteroidy i już nie będzie, co zbierać.

Aby uniknąć rozczarowania trzeba zdawać sobie sprawę, że to, co widzicie w filmach, jest podkoloryzowane i ma na celu wzbudzać emocje, bo to się dobrze sprzedaje. Pierwszy raz, niestety może okazać się bardzo krępujący, niezdarny i bolesny. Po pierwsze jesteście nadzy, jeszcze ze sobą w takiej sytuacji nie oswojeni. Po drugie, dochodzą do tego reakcje Waszego ciała: różne dźwięki, zapachy, wydzieliny, niekontrolowane ruchy, ból, które zdecydowanie nie wpisują się w romantyczny pakiet i na filmach są, rzecz jasna pomijane. Mogłyby godzić w poczucie estetyki tych wrażliwszych.

 

2. Nie bierz kota w worku, (małpy też nie)

Z temperamentem seksualnym jest jak z tolerancją na ból, może być mała, średnia albo duża. Każdy człowiek posiada swój własny temperamentem seksualny, który nie podlega zmianie, jest nam dany od urodzenia. Ktoś będzie potrzebował chędożyć często, a ktoś inny ździebko rzadziej. Dlatego dopasowanie w tej materii jest tak istotne. Zasada, że przeciwieństwa się przyciągają, akurat tutaj, nie ma racji bytu. Jeśli poznasz chłopa, który jest prawdziwym jurnym ogierem, a u ciebie iskra rozpala się raz po raz, to oczywiście jest wyjście, możesz się zmuszać albo zaproponować mu tabletki na obniżenie jego zapędów, ale bądźmy szczere i jedno, i drugie to durny pomysł.

Temperament partnera poznaje się z czasem, dlatego trzeba się krzynkę miarkować z wydawaniem przedwczesnych osądów. W okresie podchodów miłosnych częstotliwość zbliżeń jest zawsze większa, dopiero, gdy ten etap się kończy i jesteście już sobą wystarczająco nasyceni, widać jak na dłoni jak to z tą Waszą chucią jest naprawdę.
Seks po ślubie opóźnia wszystko w czasie i nawet jeśli się zorientujesz, że jesteście z zupełnie innej bajki, możesz już dawno mieć dwójkę dzieci, kredyt na mieszkanie i kupę problemów.

 

3. Zonk czyli dysproporcje

Planując seks dopiero po ślubie, musisz zdawać sobie sprawę, że istnieje coś takiego jak dysproporcja pochwy i członka. Nasze ciała są różne, więc nie dziwota, że niektóre elementy nie będą do siebie pasowały jak puzzle w układance. Niby błaha sprawa, bo przecież te różnice można jakoś zniwelować odpowiednimi pozycjami, a jednak może to stanowić ogromną przeszkodą w dopasowaniu się dwojga ludzi i ich udanym pożyciu.

 

4, Gusta i guściki, mina nie do przeskoczenia

Nie wiesz, co facetowi siedzi w głowie, jakie demony nim targają, możesz nawet nie mieć pojęcia co Ty lubisz i, co Ciebie podnieca. A co jeśli po ślubie okaże się, że Twoje oczekiwania łóżkowe kompletnie rozbiegają się z jego oczekiwaniami. Wcale nie tak rzadko zdarza się, że preferencje dwojga ludzi diametralnie się od siebie różnią. Może lubi sadystyczne gierki albo podnieca go bycie poniżanym. Nie ma w tym nic złego, bo jeśli Twoje upodobania są podobne, wówczas oboje możecie się w tym małżeństwie spełniać. Ale załóżmy, że jednak nie bawi Cię odgrywanie dominy i zakładanie lateksowego wdzianka. Jego z kolei, chędożenie po bożemu nudzi i działa aseksualnie. Możesz się śmiać, że to absurd, ale takie rzeczy się zdarzają i nie myśl sobie, że Twoja miłość sprowadzi go na dobre tory, już prędzej nietypowe preferencje wyprowadzą go w bok.

 

5. Narząd nieużywany umiera

Czekanie z wianuszkiem aż do 30 r.ż. może nieść ze sobą dość kłopotliwe konsekwencje. Powoduje u kobiet oziębłość seksualną i brak orgazmu. Jeśli babeczka nigdy wcześniej nie współżyła, ani nawet samej siebie nie dotykała, wówczas może wystąpić, nie tylko oziębłość, ale też zupełny brak zainteresowania tymi sprawami. Jeśli natomiast nie współżyła, ale mimo wszystko odkryła do czego służy łechtaczka, wtedy będąc już w małżeństwie, może mieć kłopot z osiągnięciem przyjemności wspólnie z partnerem. Utrwaliła już bowiem odruchy łechtaczkowe, które będą ją popychały do tego, żeby zaspokajać się w pojedynkę.

To bardzo przykre, że w imię wyższej romantycznej idei, taka babeczka zupełnie nieświadomie odbiera sobie prawo do przyjemności i może nawet nigdy nie odkryć, że chłopy jednak do czegoś się przydają.

 


ZBYT WCZEŚNIE – NIEBEZPIECZEŃSTWA


 

Jeśli masz Kochana lat załóżmy 16, a rówieśnicy przechwalają się opowieściami o swoim bujnym życiu erotycznym, może Ci przejść po głowie myśl: Czy ze mną, aby wszystko jest w porządku, skoro nadal jestem dziewicą. Tak, wszystko jest w porządku, mogę z całym przekonaniem potwierdzić.

To właśnie Twoi kopulujący rówieśnicy mogą mieć w przyszłości pewne kłopoty.

1. Zimna suka

Jeśli stosunki fizyczne pojawią się, zanim zdąży rozwinąć się uczuciowość, (między okresem dojrzewania a 16 r. ż.), wówczas seks może być traktowany przedmiotowo, jedynie jako forma przyjemności, z towarzyszącą jej zimną kalkulacją. Uczuciowość czyli umiejętność nawiązywania więzi i przyjaźni jest ważna, bo bez niej nie ma miłości. Młoda dziewczyna może wyrosnąć wówczas na zimną sukę, która bawi się seksem dla własnej satysfakcji a relacje z innymi opiera jedynie na odczuwaniu przyjemności, bez jakichkolwiek uczuć czy empatii.
Wisłocka opisuje przypadek dziewczyny, która z koleżankami bawiła się mężczyznami, uwodziła ich, rozkochiwała a następnie ostentacyjnie porzucała, ośmieszając przy okazji przed pozostałymi. Seks służył jej, jedynie do zabawy i podniesienia własnego prestiżu w grupie.

 

2. Złe doświadczenia, własne fantazje i magiczny moment

Im wcześniej dziewczynki zaczynacie tym większe prawdopodobieństwo, że ze względu na brak wiedzy możecie ulec własnym fantazjom i bardzo się rozczarować. Pierwszy raz nie jest momentem magicznym i wcale nie musi być przyjemnie, wręcz przeciwnie, może być na tyle nie fajnie, że obrzydzi Wam to seks i stworzy skrzywiony jego obraz. Takie złe doświadczenia nieco blokują i mają wpływ na przyszłe życie seksualne bądź jego brak.

 


ZŁOTY ŚRODEK


 

Skoro za wcześnie jest źle a zbyt późno też nie dobrze to w takich razie kiedy zacząć?
Najbezpieczniej między 16 a 25 r.ż, ale to oczywiście przedział umowny, więc nie panikujcie, kiedy zbliżacie się do tej granicy i nadal jesteście dziewicami. Presja czasu i porównywanie się z innymi to bardzo zły doradca, najlepiej porównywać się do samej siebie. Jeśli nie chcesz jeszcze to się nie zmuszaj, nawet jeśli wcześniej napisałam o konsekwencjach zbyt długiego zwlekania. Nie popełniaj grzechu, robienia czegoś wbrew sobie. Jest niewybaczalny.

Jeśli nadal jesteś przekonana, że wianuszek zostawisz temu jedynemu, to nikt nie będzie Cię piętnował z tego powodu, chcę tylko żebyś miała świadomość, co może się z tym wiązać i nie czuła się rozczarowana, kiedy to już nastąpi. Życie w parze i wspólne kopulowanie to nie bułka z masłem. Trzeba się tego nauczyć a to wymaga czasu i cierpliwości. Stawiaj, więc na wiedzę i świadomość a nie na magiczny moment i fantazje, bo one w realu się kompletnie nie sprawdzają.

Źródło:

Michalina Wisłocka  Sztuka Kochania

Leave a Comment